7.00
*Oczami Natalii*
-Co? Już tak późno, mam tylko 30 min. Mamo!!! Rob mi śniadanie, ja idę pod prysznic.
Kiedy wyszłam z łazienki była 7.20. Niestety śniadania nie było, więc sama wzięłam sobie coś z lodówki... Kiedy szlam zobaczyłam nowy samochód u sąsiadów. Dlaczego oni tak nagle przestali się pojawiać?
- Cześć! - krzyknęła Weronika - Co tak się wleczesz?
- Nie wlekę się, tylko myślę
- O czym?
- Kiedy ostatnio widziałaś rodzinę Heredia?
- A czy ja wiem? Dosyć dawno... O tym tak myślisz?
- Yhy
- Widziałaś w wakacje Damiana?
- Damiana? Nie. A czemu się pytasz?
- Pisał do mnie ostatnio
Rozmowę przerwał nadjeżdżający autobus. Kipiałam ze złości. Czemu on napisał do niej?!
Nie było dwóch wolnych miejsc w autobusie wiec obie stałyśmy obok Wiktorii i Zuzy.
- Hej Nati! - powiedziała Wiktoria
-Po co się z nią witasz?! - krzyknęła Zuza
Głupia szmata. Narobiła mi wstydu. Czułam się jak idiotka.
-Weronika... - mruczał Damian
- Tak? - odpowiedziała słodko.
- Choć tu na chwilę
- Poczekaj - powiedziała do mnie
Damian złapał ją za pupę i posadził sobie na kolanach. Oboje zaczęli się śmiać, a potem całować bez skrępowania, że ja tam jestem, że jego dziewczyna tam jest.
- Damian, kotku! Co ty robisz? - spytała Wiktoria
- Cicho Wiki, bo z tobą zerwie - krzyknęła Zuza
- Nie chcę takiego chłopaka, który całuje inne... I to jeszcze na moich oczach.
- Chcesz być popularna?
- Nie potrzebuję tego.
- Za chwilę będziecie sam na sam, załatwię to !
Czułam się głupio... W sumie mogłam powiedzieć Weronice, że byliśmy razem, ale on jej się podoba, a ona na pewno z nim skończy gdy się dowie, że ja go jeszcze kocham
Byliśmy już przy szkole. Kiedy wychodziliśmy Lucas popchnął mnie do kałuży z błotem. Ubrudziłam swoją sukienkę, a wszyscy się ze mnie śmiali. Rozpłakałam się i poszam do łazienki. Z autobusu wychodziła Weronika i Damian trzymający się za ręce.
- Co zrobiłeś? - krzyknęła Weronika do Lucasa- Nie było widać ? - odpowiedział śmiejąc się.
- Jesteście popieprzeni !
- Uspokój się mała - powiedział Damian przyciskając do siebie Weronikę.
- Puść mnie ! - krzyknęła i pobiegła za mną, lecz nie mogła mnie znaleźć.
Biegłam cała rozmazana, moja sukienka była cała w błocie, miałam założone buty na obcasie, więc nie mogłam szybko biec. Po drodze dodatkowo złamał mi się obcas. Dzięki świecie! Byłam już kompletnie załamana, kiedy nagle wpadłam na kogoś:
- Uważaj! - krzyknęłam
- Ja? To ty biegniesz i nie patrzysz pod nogi.
- Akurat pod nogi patrzyłam, wiesz... Zostaw te książki, sama dam radę je pozbierać !
- Taka ślicznotkę nie zostawię, a w ogolę co ci się stało?
- Nie twoja sprawa !
- Jesteś solidnie rąbnięta
- Ja? Chojrak się znalazł
Sama nie wiem czemu tak się zachowałam ani czemu ten koleś był taki mną zainteresowany, ale gdy mu spojrzałam w oczy miałam ciarki na plecach. Błękitne oczy patrzyły na mnie, a ja stałam jak wryta dopóki nie podał mi ostatniej książki.
Wstałam i biegłam dalej, ale w łazience zobaczyłam, że nie mam w torbie pamiętnika.
- Pewnie wypadł mi, a on go wziął. Matko, co za wstyd! Co on sobie o mnie pomyśli.
Umalowałam się i przebrałam w dresy i bluzę. Wyglądałam jak pokraka, ale nie miałam co na siebie włożyć. Nagle usłyszałam dzwonek na lekcję. Byłam zdziwiona, że przez 20 min Weronika do mnie nie przyszła. Pewnie mizia się gdzieś z Damianem. Pobiegłam pod klasę mojej wychowawczyni.
- Proszę pani, gdzie jest Weronika? - spytałam
- Zemdlała i jest teraz u pielęgniarki. -odpowiedziała wychowawczyni.
- Jak to zemdlała ? Ale nic jej nie jest?
Miałam wyrzuty sumienia, że nie byłam przy niej i że się wściekałam, że do mnie nie przyszła, a to ja powinnam być przy niej
- Wszystko dobrze. A mieliśmy się dziś przebrać na galowo. Czemu masz dresy?
- Wpadłam do kałuży gdy wychodziłam z autobusu.
- Ojej. Chodź ze mną, założysz jakieś ubrania z przedstawienia.
- Nie, to ja wolę zostać w dresach
- Nie ma takiej opcji. Chodź !
Byłam pewna, że da mi jakieś obrzydliwe kostiumy księżniczek. Ale poszłam, żeby nic nie mówiła.
- A co? Frajerka nie ma przyjaciółki ? - krzyknął jeden z chłopaków.
Udawał, że tego nie słyszałam, ale gdy nie było Weroniki zawsze czułam się samotnie. Zaprowadziła mnie do jakiegoś schowka, w którym było dużo kostiumów.
- Wybierz sobie coś - powiedziała nauczycielka
- Dobrze, jeżeli coś znajdę - odpowiedziałam
Nie było tu nic ładnego, a ja przeglądałam wiele kostiumów typu: król, uczeń, wędrowca...
Kiedy znalazłam świetną bluzkę od razu przy nim były spodenki. Kiedy się przebrałam rozpuściłam włosy. Założyłam wisiorek, który leżał przy stroju na jasełka, poprawiłam makijaż i wyszłam. Ludzie patrzyli na mnie jakby zobaczyli ducha. Chłopacy wodzili za mną wzrokiem, a ja czułam, że nareszcie jestem wolna. Nigdy nie zapomnę miny Damiana kiedy weszłam do klasy.
- Kto to? - Spytała Wiktoria
- Nie udawaj głupiej - krzyknęła Zuza.
- Natalia ! Miałaś ubrać galowe ubrania - powiedziała nauczycielka
- Ale nic nie było - odpowiedziałam
- Ależ było.
- Nie pasowało, bo jestem za chuda. Chyba, że woli pani, żebym była w przepoconej bluzie i dresach.
- Niech pani pozwoli jej zostać w seksownych ciuszkach. - krzyknął Lucas i puścił do mnie oczko, a ja się zarumieniłam, ale wściekłam, a Damian patrzył jakby miał się za chwilę na niego rzucić.
- No dobrze i tak za chwilę koniec lekcji - odpowiedziała nauczycielka - Siadaj !
- Dziękuję .
Do klasy nagle weszła pani Dyrektor, najpierw spojrzała na mnie ze zdziwieniem, a potem powiedziała:
- Mam dla was niespodziankę !
Wszyscy byli bardzo zdziwieni i czekali na tą niespodziankę, a mnie nie za bardzo to obchodziło. Rysowałam po zeszycie spotkanie z tym chłopakiem, sama nie wiem czemu. Po prostu nie mogłam go zapomnieć. Nagle do klasy wszedł ten chłopak. Od razu miałam ciarki na plecach i czułam, ze będą kłopoty.
- To Dawid, wasz nowy kolega. Mam nadzieje, ze przyjmiecie go ciepło. - powiedziała dyrektorka
- Czemu ja nic o tym nie wiem? - spytała wychowawczyni.
- Tez się o tym dopiero dowiedziałam.
- Mogę z panią porozmawiać ?
- Oczywiście. Zapraszam do gabinetu.
- Przywitajcie się z Dawidem dzieci. Zaraz wrócę .
Od razu wszyscy naskoczyli na niego po wyjściu nauczycielek. Ja cicho poszłam do pielęgniarki. Niestety nikogo tam nie było, a ja cudem uciekłam przed nauczycielka. Kiedy weszłam wszyscy się na mnie gapili. Dawid uśmiechnął się, a nagle Zuza krzyknęła:
- Ale ty chodzisz ze mną? - krzyknął Lucas
- Ah... Zapomniałam. Zrywam z tobą.
- Umówisz się ze mną?
Lucas stał jak wryty. Ale z Zuzy jest idiotka, czemu ona musi zawsze zabierać się za najlepszych chłopaków. Niech trzyma się tego Lusaca. Nie to, że chce się brać za Dawida, ale sama już nie wiem... Bo on jest taki jak inni. Wolę, żeby trzymał się ode mnie z daleka, ale nie chcę żeby ta plastikowa lala miała wszystko czego ze chce ! Nie chce jakoś się zaprzyjaźniać z tym Dawidem, bo wiem jacy oni są
- To jak będzie ? - zapytała Zuza.
- Ale ja cie nie znam - powiedział zdziwiony Dawid.
- No to się poznamy
- Musze to przemyśleć
Do klasy weszła nauczycielka.
- No to jednak ja nie zauważyłam w papierach zmiany. Będziemy mieli nowego kolegę. Cieszycie się ?
- Tak, oczywiście ! - krzyknęła Zuza.
- No to siadajcie. Dawid, usiądź... Koło Natalii jest wolne miejsce?
- Że koło mnie ?! - krzyknęłam
- Tak, zaraz będzie dzwonek.
Szybko zmazywałam rysunki.
- To ja ? - zapytał
- Nie ! Nie bądź taki pewny siebie. Na świecie jest wiele chłopaków.
- Ta, ale tylko jeden podnosi ci książki, gdy ty masz u plamioną sukienkę.
- Skąd wiesz? Nie pierwszy raz się to mi zdarzyło.
- Wyglądasz teraz o wiele śliczniej. Pasuje to do ciebie.
- Daj mi spokój ! Ja cię ani trochę nie lubię !
Na szczęście już był dzwonek. Od razu po dzwonku wyszłam ze szkoły. Poszłam od razu do Weroniki.
- Jak się czujesz ? - spytałam
- Dobrze, boli mnie tylko głowa - odpowiedziała Weronika - Coś się stało ciekawego jak mnie nie było ?
- No tak jakby. Mamy nowego, konkretnie Dawida.
- Uuuu. Kocham nowych, są tacy tajemniczy. A chociaż przystojny jest ?
- Tak, ale to straszny palant.
- Dlaczego każde ciacha to palanty
- Ty mi powiedz. Wiesz, muszę już iść. Obiecałam, że pomogę mamie.
- Przyjdziesz dziś do mnie po południu? -
Byłam zdziwiona tym pytaniem. Nie było ono jakieś niezwykle, ale ona nigdy tak nie mówiła. Po prostu dzwoniła, a ja za 10 min byłam na miejscu.
- Jasne, ale... Coś się stało? - spytałam
- A coś od razu musi się stać? Nie możesz po prostu przyjść?!
Teraz wiedziałam, że coś ją gryzie, ale nic nie mówiłam.
- Dobra, będę o 16.00 - Odpowiedziałam
Poszłam do domu. Cały czas myślałam co gryzie Weronikę, a czego chce ode mnie Dawid. Dom był zamknięty, nikogo nie było. Cudem znalazłam kluczyk pod wycieraczką. W spokoju weszłam do kuchni,
-Dzień dobry ! - usłyszałam.
Przy stole siedziała kobieta.
-Dzie... Dzień dobry. A kim pani jest ? - wiem, że zabrzmiało to dziwnie, ale byłam w szoku. Jakaś obca kobieta siedzi u mnie w domu, gdy moich rodziców nie było widać.
- Przepraszam, jestem twoją nową sąsiadką.
- Taa... A co pani tu robi, znaczy pani tu sama jest ?
- Nie. Jestem tu z twoją mamą, ale ona poszła do toalety
- Ale...
I wyszłam z tego pokoju tak jakby nigdy nic, szukałam mojej mamy... Nie wiem czemu, ale byłam na nią zła... I zaczęłam ją obrzucać pytaniami.
- Mamo ! Gdzie ty byłaś ?
- W toalecie.
- Ale czemu dom był zamknięty?
- No bo byłyśmy w ogrodzie, a zapomniałam otworzyć
- A samochód ?
- Tata pojechał do myjni
Było to wszystko logiczne, ale ja i tak zachowywałam się głupio.
- Musimy pomóc im w przeprowadzce
- A czemu my?
- No bo trzeba być pomocnym, Natalia ! I przestań mnie tak o wszystko wypytywać. Pomożesz im czy ci się to podoba, czy nie ! Chodź ze mną.
Mama zaprowadziła mnie do kuchni, gdzie siedziała sąsiadka.
- To jak ? Idziemy teraz ? - spytała moja mama do sąsiadki
- No to chodźmy - odpowiedziała
Ciekawe, że nikt nie spytał mnie, ale to szczegół... Mama kazała mi wziąć jakieś pudło i pójść do domu sąsiadki.
- Zanieś to do pokoju Dawida słońce, to są pierwsze drzwi po lewej - powiedziała sąsiadka
- Do... Do Dawida ?! A tu mieszka jakiś Dawid?!
- Tak, to mój syn. On jest chyba nawet w twoim wieku. Mam nadzieję, że się dogadacie, przecież jesteście sąsiadami.
Zamurowała mnie. Teraz to on będzie jeszcze obok mnie mieszkać ?!
- Tak, ale to straszny palant.
- Dlaczego każde ciacha to palanty
- Ty mi powiedz. Wiesz, muszę już iść. Obiecałam, że pomogę mamie.
- Przyjdziesz dziś do mnie po południu? -
Byłam zdziwiona tym pytaniem. Nie było ono jakieś niezwykle, ale ona nigdy tak nie mówiła. Po prostu dzwoniła, a ja za 10 min byłam na miejscu.
- Jasne, ale... Coś się stało? - spytałam
- A coś od razu musi się stać? Nie możesz po prostu przyjść?!
Teraz wiedziałam, że coś ją gryzie, ale nic nie mówiłam.
- Dobra, będę o 16.00 - Odpowiedziałam
Poszłam do domu. Cały czas myślałam co gryzie Weronikę, a czego chce ode mnie Dawid. Dom był zamknięty, nikogo nie było. Cudem znalazłam kluczyk pod wycieraczką. W spokoju weszłam do kuchni,
-Dzień dobry ! - usłyszałam.
Przy stole siedziała kobieta.
-Dzie... Dzień dobry. A kim pani jest ? - wiem, że zabrzmiało to dziwnie, ale byłam w szoku. Jakaś obca kobieta siedzi u mnie w domu, gdy moich rodziców nie było widać.
- Przepraszam, jestem twoją nową sąsiadką.
- Taa... A co pani tu robi, znaczy pani tu sama jest ?
- Nie. Jestem tu z twoją mamą, ale ona poszła do toalety
- Ale...
I wyszłam z tego pokoju tak jakby nigdy nic, szukałam mojej mamy... Nie wiem czemu, ale byłam na nią zła... I zaczęłam ją obrzucać pytaniami.
- Mamo ! Gdzie ty byłaś ?
- W toalecie.
- Ale czemu dom był zamknięty?
- No bo byłyśmy w ogrodzie, a zapomniałam otworzyć
- A samochód ?
- Tata pojechał do myjni
Było to wszystko logiczne, ale ja i tak zachowywałam się głupio.
- Musimy pomóc im w przeprowadzce
- A czemu my?
- No bo trzeba być pomocnym, Natalia ! I przestań mnie tak o wszystko wypytywać. Pomożesz im czy ci się to podoba, czy nie ! Chodź ze mną.
Mama zaprowadziła mnie do kuchni, gdzie siedziała sąsiadka.
- To jak ? Idziemy teraz ? - spytała moja mama do sąsiadki
- No to chodźmy - odpowiedziała
Ciekawe, że nikt nie spytał mnie, ale to szczegół... Mama kazała mi wziąć jakieś pudło i pójść do domu sąsiadki.
- Zanieś to do pokoju Dawida słońce, to są pierwsze drzwi po lewej - powiedziała sąsiadka
- Do... Do Dawida ?! A tu mieszka jakiś Dawid?!
- Tak, to mój syn. On jest chyba nawet w twoim wieku. Mam nadzieję, że się dogadacie, przecież jesteście sąsiadami.
Zamurowała mnie. Teraz to on będzie jeszcze obok mnie mieszkać ?!
.........................................................................
No i jak wam się podobało?
To mój pierwszy rozdział w całym moim życiu.
Jeżeli za długi, albo za krótki to piszcie
Przyjmuję każdą krytykę, dzięki niej jesteśmy coraz lepsi.
Przyjmuję każdą krytykę, dzięki niej jesteśmy coraz lepsi.
Wszystkie komentarze biorę na poważnie.
1 kom = zaczynam pisać nowy rozdział
Świetny rozdział! Spodobał mi się ; ) W dodatku główna bohaterka ma tak samo na imię jak ja! Czytając to czułam jakby to było moje życie, ponieważ moi znajomi również mają podobne imiona jak inni bohaterzy. Będę tu wpadać częściej :)
OdpowiedzUsuńObserwuję i liczę na rewanż ;*
Udanej zabawy Sylwestrowej! <3
http://la-vie-est-cruelle.blogspot.com/